Życie i cała reszta
Leave a comment

Daj sobie taką radę jaką dałabyś komuś kogo lubisz

W pewnym momencie swojego życia zaczęłam zauważać, że dużo ostrzej oceniam siebie niż ludzi dookoła, ludzi, których znam i lubię. Łatwiej przychodziło mi dawanie rad, które pchały do czegoś nowego, które motywowały, które były pozytywne, podczas gdy kiedy te same sytuacje spotykały mnie, byłam dla siebie dużo bardziej krytyczna, dużo bardziej pesymistyczna. Sama nie wiedziałam (i dalej nie wiem!) dlaczego dużo ostrzej oceniałam samą siebie niż ludzi dookoła, niż znajomego, partnera, kogoś z rodziny, ale mam już na to swój sposób.

Są w życiu sytuacje, które powodują we mnie dyskomfort, stres, poczucie zagubienia, czy tego, że zachowuję się nie fair. A kiedy o dokładnie takiej samej sytuacji mówi mi ktoś kogo znam, kogo lubię, patrzę na to zupełnie inaczej. To co mi wydaje się głupie, czy nie na miejscu, w przypadku kogoś innego wydaje mi się oczywiste i naturalne. Przykład?

Odejście z pracy po okresie próbnym, bo dostało się ciekawą ofertę gdzie indziej.

Kiedy myślę o sobie mam w głowie „nie, no co Ty, teraz to głupio, zainwestowali w Ciebie”, kiedy chodziło o bliską mi osobę myślałam za to „jasne, to Twoje życie, firma sobie poradzi, Ty musisz iść swoją ścieżką”

Prośba o ponowne przedyskutowanie kilku punktów umowy, które nie są do końca jasne.

Kiedy myślę o sobie mam w głowie „ej no był na to czas, trzeba było wtedy to ustalić, a nie teraz wyjść na sierotę, na pewno jest ok”, kiedy myślę o kimś „oczywiście, że koniecznie przed podpisaniem ustal, żeby nie było niejasności i żeby z czystą głową wejść w ten układ, nie ważne, kto sobie co pomyśli”

Kiedy chcę się odmówić awansu, żeby mieć mniej odpowiedzialności, a więcej czasu po pracy

Kiedy chodziło o mnie miałam w głowie „wychodzisz na mało ambitną”, za to kiedy chodziło o kogoś bliskiego „nie rób nic na siłę skoro tego nie chcesz, wiesz ,że na tym stanowisku będziesz w ciągłym stresie, fajnie to wygląda na papierze, ale zastanów się potrzebujesz na tym etapie swojego życia”

Te trzy sytuacje to tylko nieliczne z tych, które mi to uświadomiły. Dosłownie w momencie, kiedy motywowałam kogoś innego,  zdawałam sobie sprawę, jak bardzo byłam nie fair w stosunku do samej siebie w dokładnie tej samej sytuacji.

Teraz  staram się na takie sytuacje spojrzeć z boku, tak jakbym patrzyła na kogoś kogo lubię i dać sobie taką radę jaką dałabym bliskiej mi osobie. I jakoś tak milsza jestem dla siebie dzięki temu. Jeśli też tak macie, Wam też tak radzę 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *