Podróże bliższe i dalsze
Leave a comment

Positano, czyli mój najukochańszy zakątek Włoch

Muszę przyznać, że Włochy to kraj, który już przy pierwszej wizycie całkowicie i totalnie mnie oczarował. Krystaliczne morze, słońce, które raczej nie zawodzi, miasteczka na skałach, architektura z tymi pięknymi kamienicami, cudnymi placami i romantycznymi wąskimi uliczkami, kawiarnie, pyszne jedzenie i pyszne drinki (ach kto nie pił Spritz Aperol musi szybko nadrobić! :)). Po wizycie w malowniczym  Cinque Terre („seria” 5-ciu maleńkich uroczych miasteczek na wybrzeżu) myślałam, że nie ma szans, żeby jakieś miejsce je przebiło. A jednak kiedy wysiadłam z autobusu w Positano moja szczęka powędrowała do samej ziemii 🙂
O Positano dowiedziałam się z filmu  „Pod słoncem Toskanii”, w którym kręcili kilka pięknych scen. Oglądając film po raz -enty uznałam, że muszę wreszcie sprawdzić co to za miejsce, bo zawsze na te kilka scen zastygałam przed ekranem, a w myślach od razu widziałam siebie jadącą skuterkiem po pięknym wybrzeżu. Okazało się, że zdjęcia kręcono w Positano, miasteczku położonym na skałach na wybrzeżu amalfitańskim. Po pół roku od odkrycia tego miejsca wirtualnie (za Google Earth i Street View Google powinno dostać nobla) udało nam się dotrzeć tam realnie i mam pewność, że jeszcze nie raz tam wrócimy.


Jeśli na lotnisku nie wypożycza się samochodu trzeba się nieco nagłowić, żeby tam dojechać, ale mimo wszystko warto. My w Neapolu złapaliśmy kolejkę o nazwie Circumvesuviana (muszę przyznać jest dość „toporna”, ale dalej jest tylko lepiej), co znaczy „wokół Wezuwiusza”, ponieważ objeżdża Wezuwiusz i przejeżdża przez stacje Pompeje. Dojeżdża się nią do Sorrento skąd można złapać autobus do Positano, do którego jedzie się około godzinę, a widoki podczas podróży są nieziemskie! W pewnym momencie widać oba brzegi wybrzeża – ten od strony Sorrento i ten od strony amalfitańskiej, a do tego w tle Wezuwiusz, koniecznie trzeba mieć miejsce koło okna! Kręte drogi, wysokie skały, o które obija się morze, ogrody pełne cytryn zwiastują, że jedziecie w dobrym kierunku :). Mimo, że podczas podróży do Sorrento padało, mieliśmy wielkie walizy i byłam padnięta po podróży kiedy wysiadłam o zmierzchu w Positano i zobaczyłam ten widok pomyślałam, że gdyby teraz ktoś powiedział mi, że mam wracać pomyślałabym, że i tak było warto być tam choćby na te 10 minut i to zobaczyć. To miejsce ma w sobie taką magię, że ciężko jest uwierzyć, że to nie photoshop :).
Na szczęście nikt mi nie powiedział, że mam od razu wracać, więc poszliśmy krętymi uliczkami do naszego hoteliku o nazwie Casa Nilde (klik), który zresztą bardzo polecam, bo jest z niego śliczny widok, pokoje są przestronne, a do tego mają piękny taras, na którym można przesiadywać wieczorami z winem :).



W naszą podróż wybraliśmy się w drugim tygodniu marca i już wtedy pogoda była cudna, słońce świeciło cały dzień i dopiero wieczorem zakładaliśmy kurtki (pierwsi ochotnicy wskakiwali już nawet do wody). Całe dnie można tam spędzać na spacerach po wąskich uliczkach (to chodzenie w górę i w dół miasteczka to całkiem niezły trening), siedzeniu na plaży, podjadaniu truskawek i smakowaniu ich lokalnej kuchni (owoce morza są wszechobecne, miałam wrażenie, że dużo więcej restauracji serwuje owoce morza niż makarony i pizze). Do tego pełno jest tam uroczych małych sklepików z ręcznie wytwarzaną porcelaną i produktami z cytryn, których drzewa rosną tam na każdym kroku. Warto odwiedzić miasteczko Amalfi, które jest niedaleko, a także Pompeje (my Pompeje będziemy musieli nadrobić, bo tak nas zauroczyło Positano, że nie zdążyliśmy tam dojechać – dzięki temu mamy dobry powód, żeby wrócić w te okolice :)). Sporo jest też podróży statkami np. do ukrytych grot, ale ich oferty pojawiają się raczej dopiero w sezonie (kolejny powód, żeby jeszcze raz tam pojechać).



Już teraz wklejając te zdjęcia tak się rozmarzyłam, żeby tam wrócić, że najchętniej od razu rezerwowałabym bilety i noclegi. Chyba muszę skończyć ten wpis, bo jeszcze się skuszę, a obiecałam sobie, że do końca tego roku zwiedzam Polskę :).
Ach Positano moja miłość :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *