Podróże bliższe i dalsze
Leave a comment

Malediwy na własną rękę, czyli jak to ogarnąć i nie zbankrutować

Rajskie plaże, lazurowa woda, kokosy nad głowami, palmy, domki na wodzie… wymarzyłam to sobie dawno dawno temu i tak szczerze to nie wierzyłam, że uda mi się to kiedykolwiek spełnić, a już na pewno nie w najbliższym dziesięcioleciu – no bo przecież to kosztuje miliony. A gdyby jednak znalazł się sposób…

Żeby było sprawiedliwie powinnam zacząć od tego, że nie mieszkaliśmy w tych pięknych, luksusowych domkach na wodzie, które od razu ma się w głowie myśląc o Malediwach, bo były masakrycznie drogie. Ale od początku…

Malediwy to państwo wyspiarskie, które składa się z około 1200 wysp, z czego 100 stanowią zamknięte wyspy-hotele, a 100 to wyspy, na których mieszkają lokalsi. Reszta to cudne małe bezludne wysepki.

Wszystkie wyspy są malutkie i ze świecą szukać takich, gdzie można zobaczyć samochód –  zazwyczaj można je obejść w pół godziny spokojnym spacerkiem. Ich stolica, Male, to najmniejsza stolica świata i nawet lotnisko jest na osobnej wyspie, bo się nie zmieściło  (i tak serio serio, spędziłam tam jedną noc i mam wrażenie, że jest to spore miasto upchnięte na baaaardzo małej powierzchni).

Na Malediwy możemy pojechać w dwóch „odsłonach”, czyli możemy wybrać:

– resort, czyli zamkniętą wyspę-hotel, zazwyczaj niesamowicie luksusowy i przy okazji (delikatnie mówiąc) drogi, wyjazdy z biurem podróży w takie miejsca zaczynają się często od około 10 000 zł / os / 7 dni, z tego co widziałam, to na własną rękę jest … jeszcze drożej

– lokalną wyspę, gdzie od kilku lat mogą powstawać guesthouse’y, hoteliki itp, dzięki czemu podróż tam stała się możliwa dla zwykłych śmiertelników

Co ważne, jest to kraj muzułmański, a co za tym idzie na wyspach lokalnych trzeba dostosować się do pewnych reguł, jak zakaz picia alkoholu, czy zasady dotyczące ubioru (o tym więcej poniżej, a z tego co mi wiadomo na zamkniętych wyspach – hotelach te zasady nie obowiązują).

Czy było to dla nas „uciążliwe”? Skłamałabym, gdybym powiedziała, że absolutnie nie, bo jednak kiedy wstaje się w tak piękny słoneczny dzień to ma się ochotę od razu wskoczyć w szorty i pobiec nad najbliższą wodę – bez myślenia o apaszkach, żeby się zasłonić itp, jednak zdecydowanie było warto ;).

Loty

Można znaleźć lot bezpośredni (Warszawa-Male-Warszawa) za około 2000 zł/os  (w dwie strony) na wyprzedażach lotów czarterowych w biurach podróży. Jako, że lot trwa około 10 godzin jest to super opcja bo odchodzi nam czas przesiadek, który potrafi wydłużyć podróż do doby (tak jak w moim przypadku ;)). My kupiliśmy bilety Barcelona-Londyn-Male-Londyn-Barcelona za 1200 zł/os (w dwie strony) i mimo, tego, że podróż w jedną stronę trwała łącznie 24 godziny uznaliśmy, że będzie to dobry powód do rozpoczęcia podróży od kilku dni w Barcelonie (plan był taki, żeby najpierw się nachodzić i nazwiedzać, a potem tydzień leżeć plackiem na plaży, rozkoszować się widokiem, uprawiać snorkling i odpoczywać po tym zwiedzaniu). A takie widoki z samolotu wynagradzają długą podróż:

Kiedy jechać?

Podobno najlepszym czasem na odwiedzenie tego kraju są miesiące pomiędzy grudniem a marcem bo wtedy jest najmniejsze ryzyko, że będzie lało. My akurat byliśmy tam w grudniu i muszę przyznać, że i tak prawie codziennie w nocy padało, ale w ciągu dnia był upał i piękne słońce.

Wybór lokalnej wyspy i noclegu

Na wyspach jest po kilka małych guesthouse’ów i zazwyczaj są to nowe, fajnie urządzone pokoje. Przejrzałam chyba wszystkie dostępne hoteliki i prawie zrobiłam doktorat o wyspach, bo nie miałam pojęcia jak wybrać, żeby a) nie żałować, bo to jednak jedne z tych wakacji życia, które wspomina się w szarobure dni, b) żeby było jak tam dopłynąć z lotniska (na kolej i autostrady to tam nie ma co liczyć :)), c) żeby nie głodować itd (to naprawdę maleńkie wyspy i nie wiedziałam, czego się spodziewać czy będą tam knajpki, czy też będziemy zdani na samodzielne łowienie rybek) :). Ostatecznie padło na wyspę Mathiveri i pensjonat Riveli Retreat, który polecam całym serduchem, bo nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy trafić lepiej.

Na wyspie mieszka około 400 lokalsów, oprócz tego doliczyliśmy się około 20-30 turystów, także bardzo bardzo kameralne miejsce (podwójne użycie słowa bardzo nie jest błędem) :). Pokój nowoczesny, widok z pokoju na palmy i wodę (kiedy właściciel hotelu zostawił nas samych po oprowadzeniu po „włościach” odtańczyliśmy taniec szczęścia, bo tak było pięknie), dobre jedzenie, super gospodarze, czuliśmy się tam jakbyśmy nocowali u rodziny. Do tego przepiękna rafa blisko wyspy i co dla nas było bardzo ważne – na wyspie była wydzielona plaża bikini, na której nie obowiązywały zasady dotyczące ubioru i można było paradować w stroju i kąpielówkach.

_DSC0744

Transport

Jako, że jest to państwo wyspiarskie zamiast transportu samochodowo-kolejowego mamy  transport wodny. Z lotniska na wyspy można dopłynąć:

– publicznym promem (bardzo tani i bardzo wolny, kursujący raczej rzadko),

– publiczną motorówką (koszt kilkadziesiąt dolarów zależnie od destynacji),

– prywatną motorówką (koszt kilkaset dolarów)

– wodolotem (koszt tysiąc dolarów +)

Z tego co zauważyłam, zazwyczaj transport publiczną motorówką lotnisko-wyspa-lotnisko załatwiany jest przez właściciela guesthouse’u. W naszym przypadku zapytał nas po prostu o której przylatujemy, na lotnisku czekał na nas pracownik hotelu, który miał już dla nas bilety i zaprowadził nas do właściwej motorówki. Nasza wyspa oddalona była o 90 km od lotniska i zapłaciliśmy $50/os/w jedną stronę.

Jedzenie

Zazwyczaj guesthouse’y oferują w cenie tylko śniadanie (ich typowe śniadanie to cieniutka tortilla z farszem z tuńczyka i kokosa – jamiiii), a wszelkie pozostałe posiłki opłacane są dodatkowo i serwowane są w małych przyhotelowych restauracyjkach. Koszt to około $7-12 za posiłek. Na pewno warto stawiać tam na ryby, bo o to że będą świeże nie musimy się raczej martwić ;). Do tego na wyspach zazwyczaj funkcjonuje jakaś mała knajpka albo pizzeria, do której można się od czasu do czasu wybrać.

Waluta

Na Malediwach funkcjonuje rupla malediwska, jednak praktycznie wszędzie można płacić w dolarach (za pokój, za „wycieczki”, za posiłki w hotelu). Warto jednak mieć przy sobie równowartość około $100 dolarów w lokalnej walucie, żeby płacić nimi poza hotelem, np. w sklepie spożywczym.

Warto wiedzieć

ubiór

Jako że jest to kraj muzułmański szczególnie kobiety muszą zwracać uwagę na to co mają na sobie. Najważniejsze to mieć zakryte ramiona (np. chustą) oraz uda (super sprawdzą się np. długie luźne spódnice). Po wyspie nie można chodzić w bikini czy kąpielówkach, dlatego warto przy wyborze hotelu upewnić się, że można będzie korzystać z wydzielonej plaży bikini. Na zdjęciu poniżej fragment plaży bikini, która była wydzielona na naszej wyspie.

alkohol

Jest całkowicie zakazany i nie można go wwieźć ani kupić na wyspie. Zakaz z tego co i wiadomo nie obowiązuje na wyspach-resortach (które można „odwiedzać” nawet jak się na nich nie nocuje).

– modlitwa

Pierwszego dnia przeżyłam lekki szok kulturowy, kiedy okazało się, że 5 razy dziennie z glośników na wyspie rozlega się modlitwa. Do tego zdziwiło mnie, że ludzie raczej nie zatrzymują się nagle, aby się pomodlić tylko robią dalej to co robił wcześniej.

– doliczenie podatków do ceny

Do cen noclegów, w restauracjach trzeba doliczyć dwa podatki: jeden 12%, a drugi około 11%. Zazwyczaj taka informacja jest widoczna przy cennikach jednak z komentarzy, które widziałam dużo osób tego nie zauważyło i mieli pretensje, kiedy otrzymywali rachunek

Wypady poza wyspę

Myślę, że super trafiliśmy z wyborem hotelu, bo mieliśmy wielką elastyczność w wycieczkach poza wyspę. Faruhad, który opiekował się naszym guesthousem, za każdym razem robił wszystko, żebyśmy jak najwięcej zobaczyli i jeśli inna para z hotelu chciała tego samego dnia gdzieś wypłynąć łączył nam wycieczki, więc mieliśmy dwa razy tyle atrakcji za cenę jednej . Zazwyczaj w ofercie można znaleźć:

– wypłynięcie na oglądanie płaszczek (i pływanie z nimi)! Niesamowite wrażenie, bo te które widzieliśmy miały po 2-3 metry i na początku pomyliłam je z … wielkim głazem na dnie… brawo ja)

– wypłynięcie na oglądanie żółwi i rekinów rafowych (i tak tak też pływanie z nimi, żółw nas niestety przegonił ;), a co do rekina to widziałam jednego i chyba mi to na całe życie starczy)

– wypłynięcie na oglądanie delfinów – tutaj bez pływania z nimi, bo jak tylko się w ich okolicy wskoczy do wody to od razu czmychają w drugą stronę, ale wrażenie widzieć te piękne stworzenia w ich naturalnym środowisku jest niesamowite i myślę, że tylko w takich warunkach powinno się je oglądać

– wypłynięcie na snorkling (pływanie w masce z rurką) – mimo tego, że przy wyspie mieliśmy wielką rafę koralową, wybraliśmy się też na snorkling w dalsze miejsca i to co zobaczyłam przeszło wszelkie oczekiwania, tysiące ryb pływających koło nas, wszelkich kolorów, ławice, pojedyncze rybki i wielkie ryby, niesamowite twory natury, płycizna przy rafie a kawałek dalej głębia oceanu – efekt wow murowany, aż trudno uwierzyć że coś tak pięknego istnieje i można być chociaż przez chwilę tego częścią!

– wypłynięcie na nocne łowienie ryb – bardzo fajna, ale chyba najgorsza (a jednocześnie najdroższa z wypraw, na które się zdecydowaliśmy), niesamowicie być o zachodzie słońca daleko od jakiegokolwiek brzegu, a jak robi się zupełnie ciemno to efekt w ogóle jest niesamowity, jednak samo łowienie „szału” nie robi. Może to dlatego, że cała reszta była tak cudna, że trudno było je przebić

No i te wschody i zachody…

Nie wiem, czy to dlatego, że ja po prostu kocham ten czas kiedy świat się budzi i zasypia, czy tam były one wyjątkowo piękne, ale nie mogłam się napatrzeć. Kiedy zgrywałam zdjęcia okazało się, że 50% z nich to czerwone wieczorne niebo :). Raz nawet wstałam na wschód słońca i jako śpioch mówię, że było warto!

 

Podsumowanie kosztów

Na Malediwach spędziliśmy równo tydzień i po podliczeniu wszystkich kosztów licząc od momentu wyjścia z samolotu na Male do momentu wejścia na pokład na lot powrotny wyszło nam $800 za osobę. W tą cenę wliczamy wszystko: transport, noclegi, wyżywienie, wycieczki dodatkowe, zakupy w sklepie na wyspie. Specjalnie nie wliczam kosztów lotu bo tu jest tak dużo opcji i cen, że po prostu nie ma to sensu. Zdecydowanie było warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *