Podróże bliższe i dalsze
comment 1

Fotorelacja z włoskiego Bergamo, jeziora Como i Iseo, czyli przepis na magiczny weekend

Dlaczego właśnie Bergamo? Bo pozwala na poczucie tego cudownego klimatu Włoch, znalezienie super tanich lotów nie jest problemem, lotnisko jest tylko kilka kilometrów od centrum miasteczka, a do tego jest ono położone w otoczeniu malowniczych jezior i gór – idealne na krótkie wypady (na te dłuższe oczywiście też!). 

To miał być krótki wyjazd, taki przedłużony weekend, żeby złapać oddech (i napić się pysznego Spritza :)). Wybór szybko padł na Bergamo na północy Włoch, ceny lotów są niskie (bez problemu można znaleźć loty do 150 zł/os w dwie strony), a do tego podróż jest bardzo krótka, bo lotnisko jest prawie przy samym miasteczku. Już na lotnisku dobrze jest wynająć samochód, bo daje to ogromną elastyczność w planowaniu podróży (szczególnie ważne przy tak ograniczonym czasie).

Do wykorzystania mieliśmy 3 pełne dni, po jednym na Bergamo, bardzo popularne jezioro Como oraz jeszcze nie tak masowo odwiedzane jezioro Iseo. Byliśmy tam w połowie października i czułam się jakby było lato, ale też z tego co wiem to po prostu dobrze trafiliśmy, bo znajomi miesiąc wcześniej trochę walczyli z deszczem ;).

Bergamo

 

Niewielkie, klimatyczne miasteczko położone na wzniesieniu, podzielone na Dolne i Górne miasto, pomiędzy którymi co chwilę kursują w górę i w dół kolejki. Górne miasto to stare miasto i tę część zdecydowanie polecam na nocleg, z samego rana jest dość puste, co ma swój urok, a wieczorami żyje i tętni :).

W Bergamo nocowaliśmy w urokliwym Bed & Breakfast Sant’Erasmo (klik!), gdzie mieliśmy malutki ogródek z przepięknym widokiem na wzgórza. Poranna kawa na początek dnia mało gdzie smakowała mi tak bardzo :). Tu uwaga, pokoik był malutki, ale ten widok, klimat, czystość i urocza Pani właścicielka zrobiły swoje i poleciłabym to miejsce bez wahania :).

Jezioro Como

 

Ogromne jezioro i roztaczające się nad nim góry, żaglówki, do tego plątanina wąskich i stromych uliczek, ukryte kawiarnie, klimatyczne restauracje, małe sklepiki i kolorowe kamienice. Dzięki temu, że przyjechaliśmy z samego rana mieliśmy okazję powspinać się po uliczkach bez większych tłumów (po 13-tej w miasteczkach było bardzo dużo turystów). Zwiedziliśmy 2 z 3 głównych miasteczek: Varenzza i Bellagio, przy czym Varenzza miała kilka cudownie położonych restauracyjek nad samym jeziorem, a Bellagio miało piękniejszą starówkę (warto po prostu iść przed siebie i się zgubić :)). A pod wieczór koniecznie trzeba usiąść w jednej z tych restauracyjek lub po prostu na kamieniach i podziwiać zachód słońca. Po prostu powalał.

Jezioro Iseo

 

Bardzo żałuję, że nie mieliśmy na Iseo zarezerwowanych dwóch dni, ponieważ musieliśmy zdecydować, czy skupiamy się na miasteczkach na obrzeżach Iseo, czy płyniemy prosto na wyspę Monte Isola, która znajduje się na jeziorze i na której znajduje się kilka miasteczek. Zdecydowaliśmy się na wyspę, ale mam nadzieję, będziemy mieli okazję nadrobić to co nas ominęło ;). Tutaj też po prostu warto się zgubić, my poszliśmy w górę wyspy i trafiliśmy na … (jeszcze zamknięty, bo było zbyt wcześnie) pub rock and roll’owy ukryty pośród gajów oliwnych, z hamakiem pod drzewem oliwnym, na którym spędziliśmy przedpołudnie :).

 

Niby to były tylko 3 dni a zobaczyliśmy tyle, że można by cały miesiąc zapełnić. Arrivederci Italia! 🙂

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *